W San Andreas utuczyłem CJ-a pizzą, a potem spędziłem growy tydzień na siłowni, odkręcając to. GTA 6 przywraca ten system: Jason i Lucia widocznie się zmieniają zależnie od tego, co jedzą, ile trenują i ile śpią. A sądząc po relacjach, które krążą po sieci, ciało, które sobie wyrobisz, będzie się liczyć także w bójce.
Te relacje opisują walkę wręcz, która czyta sylwetki. Plotka Chudy NPC może paść po jednym ciosie albo w ogóle darować sobie bójkę i uciec. Wielki i ciężki może zaryzykować, uderzyć jak ciężarówka i stracić oddech w pół minuty. Wysportowany to najgorsza z tych trzech wiadomości: mocne ciosy i kondycja, żeby je powtarzać.
Działa to też w drugą stronę. NPC patrzą na twoją sylwetkę: zwykły przechodzień raczej ucieknie przed wypakowanym Jasonem czy Lucią, a jeśli twoja postać jest chuda i miękka, komuś może się zachcieć spróbować. Plotka Pasuje to do tego, co Rob Nelson powiedział IGN: zacznij coś w GTA 6, a zamiast się rozpierzchnąć, ludzie mogą podbić stawkę.
Jako technical artist lubię tu jedno: jeden system w dwóch rolach. Te same parametry, które modelują ciało przed lustrem na siłowni, karmią decyzję NPC — uderzyć czy biec. Rockstar mówił też, że przebudował systemy animacji pod NPC o różnym wzroście i gabarytach, i właśnie to sprawia, że „wielki traci oddech” widać na ekranie bez jednego paska nad jego głową.
System wagi i zróżnicowany tłum są oficjalne; jak to wszystko ląduje na walce, wciąż wiemy tylko z relacji. Ale kształt tego już mi się wierzy. W San Andreas siłownia zmieniała twój wygląd. Tutaj może zmienić to, kto w ogóle odważy się na ciebie krzywo spojrzeć.
